Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Drogi i transport

Wahadło na remoncie drogi. Ile się stoi i od czego to zależy

Miejsce: Mazury 4 min czytania autorka: Elżbieta

Zawężenie drogi z biało-czerwonymi zaporami i znakami na remoncie
Zawężenie drogi z biało-czerwonymi zaporami i znakami na remoncie

Mazurska droga między jeziorami, remont przepustu, jeden pas zamknięty i przenośne światła. Zmierzyłam stoperem kilka cykli i wyjaśniam, skąd tak długie czerwone i dlaczego nikt go nie skróci na prośbę.

Byłam dwunasta w kolejce. Przede mną stał kamper, za nim dwa auta z przyczepami kempingowymi, a na przedniej szybie zbierały się krople przelotnego deszczu. Czerwone świeciło, kiedy podjechałam, i świeciło dalej. Wyjęłam telefon i włączyłam stoper. Dwie minuty i czterdzieści sekund.

Droga biegnie tu przesmykiem między dwoma jeziorami, z obu stron trzciny i woda. Remontują przepust pod jezdnią, więc jeden pas jest rozkopany i ogrodzony, a ruch idzie drugim, na zmianę w obie strony. Po przejechaniu zaparkowałam na leśnej zatoczce i wróciłam pieszo. Zostałam do południa.

Ile metrów i ile sekund

Najpierw zmierzyłam odcinek. Od jednej linii zatrzymania do drugiej wyszło mi na licznik samochodu i potem krokami około trzystu osiemdziesięciu metrów. Długo jak na wahadło. Wytyczne dla robót drogowych zalecają, żeby odcinek ruchu wahadłowego był możliwie krótki, zwykle do kilkuset metrów, ale przy przepuście trzeba było zamknąć także miejsce na składowanie i sprzęt.

Potem mierzyłam cykle. Zielone dla mojego kierunku trwało około pięćdziesięciu sekund, czerwone zwykle od dwóch do trzech minut. Wahało się, czasem zielone było dłuższe, czasem krótsze. Do tego wrócę.

Czerwone dla wszystkich

Najdłuższa część cyklu to czas, którego kierowca w kolejce nie widzi: obie strony mają czerwone, a odcinek jest pusty albo przejeżdżają go ostatnie auta. Projektant sygnalizacji liczy go tak, żeby samochód, który wjechał na końcu zielonego, zdążył dojechać do drugiego końca, zanim ruszy kolejka z naprzeciwka. Przyjmuje się przy tym prędkość przejazdu rzędu trzydziestu, czterdziestu kilometrów na godzinę.

W materiałach dla drogowców jest przykład dla odcinka stumetrowego: przejazd zajmuje około dziesięciu sekund, a cały cykl wychodzi trochę ponad minutę. Przy prawie czterystu metrach i trzydziestu na godzinę sam przejazd trwa blisko pięćdziesiąt sekund. I to dwa razy w każdym cyklu, raz dla każdego kierunku. Prawie dwie minuty na każdy pełen obrót świateł mija więc z pustym odcinkiem, choć kierowcy po obu stronach patrzą na czerwone i myślą, że ktoś zapomniał przełączyć.

„Ludzie myślą, że ktoś tu siedzi i przełącza. A to jest policzone” - powiedział drogowiec, który pilnował sygnalizatora po mojej stronie, kiedy zapytałam, czy da się coś zrobić z czasem.

Między cyklami przyglądałam się, co ludzie robią w kolejce. Część wyłączała silnik i wychodziła rozprostować nogi. Dwa razy ktoś z tyłu zatrąbił, kiedy czerwone trwało dłużej niż zwykle. Rowerzyści przejeżdżali bokiem kolejki aż do linii zatrzymania i czekali tam razem z autami, bo na zwężeniu nie ma miejsca na wyprzedzanie roweru.

Koparka przy budowie drogi obok nowego wiaduktu
Koparka przy budowie drogi obok nowego wiaduktu

Czujniki i pora dnia

Wahanie długości zielonego miało swoje wyjaśnienie. Na słupkach sygnalizatorów były czujniki, które wykrywają podjeżdżające auta. Na dłuższych odcinkach z ruchem zmiennym w ciągu doby wymaga się takiej detekcji, żeby długość zielonego dopasować do kolejki. Rano, kiedy z mojej strony jechało więcej aut w stronę miasta, zielone było dłuższe dla nas. Koło południa, kiedy turyści ruszyli nad jeziora, odwrotnie.

Sygnalizacja przy robotach nie stoi w przypadkowym miejscu. Przed zwężeniem jest znak ostrzegający o sygnałach świetlnych, a cała organizacja ruchu wynika z projektu zatwierdzonego przez organ zarządzający ruchem. Programy świateł też.

Na wahadło działa jeszcze lato. Mazury w lipcu to auta z przyczepami, kampery, rowerzyści, łodzie na lawetach. Ciężki zestaw rusza wolniej i jedzie wolniej, a każdy taki pojazd na początku kolejki wydłuża przejazd wszystkim za nim. W sobotę, przy zmianie turnusów, kolejka sięgała podobno do zakrętu kilometr dalej. Ja byłam w czwartek i stało najwyżej dwadzieścia aut.

Kiedy ruchem kieruje człowiek

Przed jedenastą przyjechała ciężarówka z kruszywem i musiała wjechać na zamknięty pas tyłem. Drogowiec przełączył sygnalizację na czerwone dla obu stron i przez kilka minut kierował ruchem ręcznie, z tarczą w dłoni. Polecenia osoby kierującej ruchem przy robotach drogowych są ważniejsze niż światła i znaki. Jeśli pokazuje stop przy zielonym, stoisz.

O podobnych godzinach pracy drogowców i o tym, dlaczego zaczynają przed świtem, pisałam przy budowie drogi w Świętokrzyskiem. Tu robota szła od rana, bo przepust trzeba zabetonować przed weekendem.

O pierwszej deszcz przeszedł w mżawkę, termometr pokazywał osiemnaście stopni, a wiatr od południowego zachodu marszczył jezioro po prawej stronie. Wróciłam do auta i stanęłam w kolejce w swoją stronę. Tym razem byłam siódma.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Nie wjeżdżaj na wahadło na późnym żółtym ani na czerwonym. Czas przejazdu policzono dla tych, którzy wjechali na zielonym, a w połowie odcinka możesz spotkać kolejkę z naprzeciwka.
  • W wakacje na Mazurach najdłużej stoi się w soboty i niedziele przed południem. Jeśli możesz, przejedź remontowany odcinek wcześnie rano.
  • Z przyczepą lub kamperem ruszaj od razu po zmianie świateł i trzymaj się ograniczenia prędkości. Wlekąc się, zabierasz zielone innym.
  • Przed wyjazdem zajrzyj do komunikatów zarządcy drogi o remontach. Czasem objazd sąsiednią drogą wychodzi krócej niż kolejka.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: lato