Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Drogi i transport

Objazd przez wieś: co ciężki ruch robi z wąską drogą gminną

Miejsce: Łódzkie, okolice Sieradza 4 min czytania autorka: Elżbieta

Wąska popękana droga asfaltowa między drzewami i polami
Wąska popękana droga asfaltowa między drzewami i polami

Pod Sieradzem remontują most na drodze wojewódzkiej, a cały ruch, z ciężarówkami włącznie, jedzie przez wieś drogą gminną szeroką na niecałe pięć metrów. Byłam tam od szóstej rano i patrzyłam, jak ta droga się zmienia.

O szóstej rano na skrzyżowaniu przy kapliczce stał już znak objazdu, żółty, z czarną strzałką. Pierwsza ciężarówka z kruszywem przejechała obok mnie trzy minuty później. Zanim zjadłam kanapkę z termosu, minęło ich sześć. Droga gminna przez wieś ma tu niecałe pięć metrów szerokości asfaltu, z obu stron ziemne pobocze, rów i płoty. Dwie ciężarówki mijają się na niej tylko wtedy, gdy jedna zjedzie kołami na trawę.

Na drodze wojewódzkiej kilka kilometrów dalej remontują most i od miesiąca cały ruch idzie przez trzy wsie. Przyjechałam zobaczyć, co z tego zostaje na drodze, która powstała dla zupełnie innego ruchu.

Droga z mapy sprzed lat

W teczce w bagażniku wożę stare mapy topograficzne. Na tej z mojej młodości przez wieś biegnie droga gruntowa, cienka kreska między zagrodami. Asfalt położono na niej później, jak na wielu drogach gminnych: na starej podbudowie z tłucznia i żwiru, cienką warstwą, z myślą o ciągnikach, autobusie szkolnym i samochodach mieszkańców.

Taka droga przez lata dobrze służy. Ciągnik z przyczepą czy wóz z mlekiem to też ciężki ruch, ale rzadki. Tymczasem przez mój poranny posterunek przejechało w ciągu godziny około czterdziestu ciężarówek, liczyłam w zeszycie kreskami. Do tego busy, osobówki i dwa autobusy.

Przepisy od kilku lat pozwalają co do zasady jeździć po drogach publicznych pojazdom o nacisku pojedynczej osi napędowej do jedenastu i pół tony. Zarządca drogi może to ograniczyć znakami do ośmiu albo dziesięciu ton, jeśli stan drogi tego wymaga. Na tej drodze przez wieś żadnego znaku z tonażem nie było.

Jedna oś jak tysiące samochodów

Drogowcy od lat posługują się prostą regułą, która wzięła się z wielkich badań nawierzchni prowadzonych w Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych. Szkoda, jaką oś robi nawierzchni, rośnie mniej więcej z czwartą potęgą nacisku. Dwa razy cięższa oś niszczy drogę nie dwa, ale około szesnastu razy bardziej. Jedna oś ciężarówki ma przy tym wpływ porównywalny z przejazdem kilku tysięcy samochodów osobowych.

Na grubej nawierzchni drogi wojewódzkiej to się rozkłada. Na cienkim asfalcie na starym tłuczniu widać efekt po kilku tygodniach. O dziurach po zimie, które biorą się z podobnego osłabienia podbudowy, pisałam spod Żar. Tu tę samą robotę wykonuje liczba kół.

Nawierzchnia to tylko połowa sprawy. Pod asfaltem drogi gminnej często nie ma porządnego odwodnienia, a rowy wzdłuż niej są płytkie albo zasypane przy wjazdach do posesji. Woda z deszczu wsiąka w pobocze i w podbudowę. Dopóki jeżdżą tędy osobówki i ciągniki, ta wilgoć niewiele szkodzi. Ciężarówka na nasiąkniętej podbudowie wyciska z niej wodę i drobne cząstki, a pod asfaltem robią się puste miejsca, które po kilku tygodniach zapadają się w dziury.

Popękana nawierzchnia asfaltowa w zbliżeniu
Popękana nawierzchnia asfaltowa w zbliżeniu

Krawędź pęka pierwsza

Najszybciej poddają się krawędzie. Kiedy dwie ciężarówki się mijają, każda zjeżdża prawymi kołami na pobocze z ziemi. Koło dociska brzeg asfaltu, pod którym nie ma żadnego oparcia. Asfalt pęka wzdłuż, potem kawałki się odłamują, a pobocze zamienia się w koleinę. Na odcinku przy szkole przeszłam kilkaset metrów i krawędź była wykruszona prawie na całej długości, miejscami na szerokość dłoni.

Drugie miejsce to przepusty pod wjazdami do posesji i pod drogą. Tam nawierzchnia ma mniej warstw nad rurą i ugina się pod kołem. Na dwóch takich przepustach widziałam świeże zapadnięcia, na jednym ktoś z mieszkańców wsypał już wiadro gruzu.

Tego dnia było sucho, dwadzieścia cztery stopnie po południu. Ziemne pobocza nie były rozmiękłe jak wiosną, ale za każdą ciężarówką ciągnęła się chmura kurzu. Wiatr z zachodu niósł ją prosto na podwórka.

„Szklanki w kredensie dzwonią od szóstej rano” - powiedziała kobieta z domu przy zakręcie, zamiatając pył z parapetu na ganku. Pokazała mi rysę nad oknem i dodała, że nie wie, czy była tam wcześniej.

Kto potem naprawi

Objazd organizuje zarządca drogi, na której są roboty. Zarządcą drogi przez wieś jest gmina. Dobrze, gdy przed puszczeniem objazdu obie strony spisują stan drogi, ze zdjęciami i filmem, a potem wspólnie oglądają ją po zakończeniu remontu. Wtedy wiadomo, co trzeba naprawić i z czyich pieniędzy. Bez takiego protokołu łatwo o spór, czy dziura była wcześniej. Spisuje się nie tylko asfalt, także przepusty, krawężniki przy przystanku, znaki i barierki na mostku nad rowem, bo przy wąskiej drodze ciężarówki zahaczają o wszystko, co stoi blisko krawędzi.

Wieczorem, kiedy ruch zelżał, przejechałam objazd jeszcze raz, wolno. Na zakrętach przy kapliczce i przy szkole asfalt miał już lekkie fale. Za kilka tygodni most będzie gotowy, ciężarówki wrócą na swoją drogę, a te fale zostaną.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Na wąskim objeździe zwolnij bardziej, niż każe znak. Mijając się z ciężarówką, poczekaj na szerszym miejscu albo przy wjeździe do posesji, zamiast zjeżdżać na miękkie pobocze.
  • Jeśli mieszkasz przy objeździe, zrób zdjęcia ścian domu i ogrodzenia, zanim ruch się zacznie. Z datą łatwiej potem rozmawiać.
  • Na drogach bez chodnika, a na takich objazdach to częste, piesi i rowerzyści powinni mieć coś odblaskowego także w dzień.
  • Trzymaj się oznakowanego objazdu. Nawigacja lubi skracać trasę przez jeszcze węższe drogi, które ciężkiego ruchu w ogóle nie zniosą.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: lato