Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Przyroda i pogoda

Sinice w jeziorze: jak je rozpoznać i kiedy nie wchodzić do wody

Miejsce: Kaszuby 4 min czytania autorka: Elżbieta

Zielony kożuch glonów na wodzie przy drewnianym pomoście
Zielony kożuch glonów na wodzie przy drewnianym pomoście

Koniec lipca na Kaszubach, płytka zatoka jeziora w upalny, spokojny dzień. Woda przy brzegu zrobiła się zielona jak zupa szczawiowa i ratownik wywiesił tablicę z zakazem kąpieli.

O szóstej rano na jeziorze nie było ani jednej zmarszczki. Stałam na pomoście od strony zachodniej, słońce wychodziło zza lasu po drugiej stronie i pierwsze, co zobaczyłam, to smugi. Zielone, gęste, ułożone wzdłuż trzcin jak rozlana farba olejna. W samym środku jeziora woda była zwyczajna, ciemna. Przy brzegu zatoki, gdzie jest płytko i nic nie płynie, wyglądała jak zupa.

Termometr przy plecaku pokazywał siedemnaście stopni, po południu miało być blisko trzydziestu. Upał przyszedł po kilku chłodniejszych, deszczowych dniach, a wiatr wiał słabo, z południa. Zatoka jest wcięta w ląd od południa, osłonięta wzgórzem z lasem, więc nawet kiedy na otwartym jeziorze coś się marszczy, tutaj woda stoi.

Co to właściwie jest

Sinice to bakterie, które żyją w każdym jeziorze przez cały rok. Zwykle jest ich mało i nikt ich nie zauważa. Kiedy jednak woda długo się nagrzewa, nie wieje, a w jeziorze jest dużo związków azotu i fosforu, sinice zaczynają mnożyć się bardzo szybko. Wtedy mówi się o zakwicie. Fosfor spływa do wody z pól, z przydomowych szamb, z dawnych ścieków. Jezioro to pamięta przez dziesiątki lat, bo osad na dnie oddaje go z powrotem w każde ciepłe lato.

Najgorsze warunki to dokładnie te, które miałam przed sobą. Ciepła woda, cisza pod wzgórzem, płytka zatoka, do której wiatr zgarnia wszystko, co pływa. Część sinic potrafi wypływać ku powierzchni i wtedy tworzy kożuch. Wystarczy jeden dzień wiatru od otwartego jeziora, żeby całą tę zieloną masę zepchnąć do jednego brzegu. Na drugim w tym czasie woda bywa prawie czysta.

Jak je rozpoznać z brzegu

Nie trzeba mikroskopu. Woda w zakwicie jest mętna i zielonkawa, czasem żółtozielona albo sinozielona. Na powierzchni pływają smugi, kłaczki, drobne grudki jak kasza manna. Przy brzegu zbiera się piana, a w upał czuć zapach zgniłej trawy albo stęchlizny. Tam, gdzie kożuch wysycha na kamieniach, zostaje niebieskawy osad.

Wystarczy wejść do wody po kolana i spojrzeć w dół. Jeśli nie widzisz własnych stóp, woda jest za mętna na kąpiel, bez względu na to, czy to sinice, czy coś innego. Ratownik z kąpieliska powiedział mi to samo, tylko krócej: „Jak nie widać palców, to się nie wchodzi. I psa też nie puszczać”.

Psy to osobna sprawa. Piją wodę, potem liżą sierść i dostają dużo więcej niż człowiek. W zakwicie trzeba je trzymać na smyczy z dala od brzegu.

Zielona, mętna woda w kanale z zakwitem
Zielona, mętna woda w kanale z zakwitem

Czym to grozi

Część sinic wytwarza toksyny. Po kąpieli w takiej wodzie pojawia się wysypka, swędzenie, zaczerwienione oczy. Połknięcie wody może skończyć się bólem brzucha, wymiotami i biegunką. Najbardziej narażone są małe dzieci, które w płytkiej wodzie siedzą najdłużej i najwięcej połykają. Nie da się tego sprawdzić zapachem ani dotykiem i nie wolno próbować.

Na strzeżonych kąpieliskach wodę badają służby sanitarne. Gdy wynik jest zły, kąpielisko zamyka się i wywiesza czerwoną flagę albo tablicę. Aktualny stan wszystkich zgłoszonych kąpielisk w Polsce widać w serwisie kąpieliskowym prowadzonym przez inspekcję sanitarną. Tego dnia ta zatoka była tam zaznaczona jako zamknięta już od dwóch dni.

Na dzikich plażach nikt wody nie bada. Tam trzeba polegać na własnych oczach, a zakwit potrafi przyjść i odejść w ciągu doby. Wieczorem niebo było czyste, nie padało, ale wiatr z południa przybrał. Rano następnego dnia zielone smugi stały już przy północnym brzegu.

Dlaczego zatoka, a nie środek jeziora

Patrzyłam na to okiem kogoś, kto całe życie sprawdzał, gdzie stoi woda. Zatoka jest płytka, najwyżej półtora metra na długości kilkudziesięciu metrów od brzegu, szacuję po trzcinach i po kolorze dna. Płytka woda nagrzewa się szybciej niż głęboka. Do tego od południa schodzi do niej łagodny stok z łąką, a dalej z polem. Po każdym deszczu spływa tamtędy woda z tym, co na polu zostało.

Środek jeziora ma kilkanaście metrów głębokości i chłodniejszą wodę pod powierzchnią. Zakwit też tam bywa, ale rzadziej widać go jako kożuch, bo fale go rozbijają. Woda znajdzie najniższy punkt, a razem z nią wszystko, co niesie.

Zakwity zdarzają się najczęściej od lipca do września. W chłodne, wietrzne lato może ich nie być wcale. Po kilku dniach upału bez wiatru trzeba się ich spodziewać prawie wszędzie, gdzie jezioro jest płytkie i otoczone polami.

Co zrobić po kąpieli w takiej wodzie

Jeśli ktoś wszedł do wody, zanim zauważył zakwit, trzeba jak najszybciej spłukać się czystą wodą pod prysznicem albo z butelki, także włosy i strój. Oczy przemyć. Przy wysypce, gorączce, wymiotach, zwłaszcza u dziecka, idzie się do lekarza i mówi, gdzie była kąpiel. W razie zagrożenia życia dzwoni się pod 112.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Przed wyjazdem nad jezioro sprawdź w serwisie kąpieliskowym inspekcji sanitarnej, czy wybrane kąpielisko jest otwarte. Sprawdź jeszcze raz rano, bo komunikaty zmieniają się z dnia na dzień.
  • Weź pięciolitrowy baniak czystej wody. Na dzikiej plaży to jedyny sposób, żeby spłukać dziecko albo psa, zanim dojedziecie do domu.
  • Po kilku dniach ciszy szukaj brzegu nawietrznego, czyli tego, od którego wieje. Zawietrzny brzeg i zamknięte zatoki zbierają kożuch.
  • Nie łów ryb i nie płucz naczyń w wodzie, w której widać zielone smugi. Toksyny nie znikają po przegotowaniu.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: lato