Jak bezpiecznie wyprzedzić ciągnik albo kombajn na drodze

Koniec sierpnia na równinie pod Pyrzycami. Żniwa się kończą, z pól jadą przyczepy ze słomą, kombajny przejeżdżają między gospodarstwami, a na drogach między alejami drzew tworzą się za nimi sznury aut.
Równina pod Pyrzycami jest tak płaska, że z niewielkiego nasypu przy przejeździe kolejowym widziałam wieże trzech kościołów naraz. Ziemia tu żyzna, czarna, pola po horyzont. O siódmej rano słońce wisiało nisko na wschodzie, a drogą powiatową, prostą jak linijka, jechał ciągnik z dwiema przyczepami słomy w kostkach. Za nim siedem samochodów.
Stałam na poboczu przy wjeździe w polną drogę i patrzyłam przez kwadrans, jak ten sznur się rozładowuje. Dwa auta wyprzedziły od razu. Trzecie zaczęło, cofnęło się, bo z naprzeciwka jechała ciężarówka. Czwarte wyprzedziło na zakręcie przy alei lip, gdzie kierowca nie mógł widzieć, co jest za łukiem. Nic się nie stało.
Ile drogi naprawdę trzeba
Kierowcy zwykle nie doceniają długości tego, co wyprzedzają. Ciągnik z dwiema przyczepami ma kilkanaście metrów, kombajn z hederem na wózku podobnie. Wyprzedzanie takiego zestawu przypomina raczej mijanie krótkiego pociągu.
Policzyłam to sobie, z przyzwyczajenia. Jeśli ciągnik jedzie trzydzieści kilka kilometrów na godzinę, a ty dziewięćdziesiąt, zbliżasz się do niego z prędkością około piętnastu metrów na sekundę. Na zjechanie na lewy pas, minięcie zestawu i powrót z zapasem potrzebujesz kilku sekund, przyjmijmy pięć. W tym czasie auto jadące z naprzeciwka z taką samą prędkością przejedzie ponad sto dwadzieścia metrów. Razem z twoją drogą wychodzi na to, że pas przed tobą musi być wolny na trzysta metrów albo więcej. Na tych drogach to odległość od jednej lipy do mniej więcej trzydziestej piątej.
Od wiosny tego roku ciągnik rolniczy może jechać po drodze publicznej do 40 km/h, wcześniej było to 30. Różnica wydaje się mała, ale przy szybszym ciągniku wyprzedzanie trwa wyraźnie dłużej. Kombajn to inna kategoria, pojazd wolnobieżny, którego konstrukcja ogranicza prędkość do 25 km/h. Poznasz go po trójkątnej tablicy z czerwonym obramowaniem z tyłu.
Lewy kierunkowskaz i polna droga
Najgroźniejsza sytuacja przy wyprzedzaniu maszyn rolniczych zdarza się przy wjazdach w pola. Ciągnik zwalnia, zjeżdża trochę do środka jezdni i skręca w lewo, w polną drogę albo w bramę. Kierowca za nim widzi tylko, że ciągnik zwolnił, i rusza do wyprzedzania. Kierunkowskaz na tylnym błotniku jest mały, często zakurzony, a w ostrym porannym słońcu prawie go nie widać.
Zanim zaczniesz wyprzedzać, popatrz w lewo, czy przed ciągnikiem nie ma wjazdu na pole, gospodarstwa, polnej drogi. Popatrz, czy kierowca w kabinie nie odwraca głowy w lewo. Na tej równinie wjazdy w pola są co kilkaset metrów.
Rolnik, który zatrzymał się przy mnie, żeby poprawić linkę na przyczepie, powiedział, że najbardziej boi się motocykli. Przez silnik ciągnika słychać je dopiero, kiedy są już obok.

Linia ciągła i znak zakazu
Przepisy o ruchu drogowym mówią, że kierujący ciągnikiem rolniczym i pojazdem wolnobieżnym ma zjechać jak najbardziej na prawo, żeby ułatwić wyprzedzanie. Nie musi zatrzymywać się na poboczu i często nie może, bo pobocze jest miękkie, a przyczepa ciężka. Wyprzedzany nie może też przyspieszać.
Sama linia ciągła nie zabrania wyprzedzania. Zabrania jej przekraczania i najeżdżania na nią. W praktyce szeroki ciągnik na wąskiej drodze powiatowej zajmuje prawie cały pas i ominięcie go bez przekroczenia linii jest niemożliwe. Na podwójnej ciągłej nie ma w przepisach żadnego wyjątku dla wolnych pojazdów. Tak samo przy znaku zakazu wyprzedzania: ciągnik i kombajn to pojazdy silnikowe i zakaz ich dotyczy.
Nie wyprzedza się też na skrzyżowaniach poza wyjątkami przewidzianymi w przepisach, na przejściach dla pieszych i tuż przed nimi, przed szczytem wzniesienia ani na zakrętach oznaczonych znakami. Tutaj tych zakrętów jest mało. Za to aleje drzew rosną aż do krawędzi jezdni, a wzdłuż nich stoją słupy i krzyże przydrożne.
Kombajn to osobna sprawa
Kombajn jedzie szeroko, często na całą szerokość pasa, z hederem doczepionym z tyłu na wózku. Przed sobą widzi słabo, za sobą jeszcze słabiej. Przy kombajnach jeżdżą czasem auta pilotujące z pomarańczowym światłem. Jeśli ktoś jedzie przed kombajnem i macha, żebyś zjechał, zjedź i zatrzymaj się. Z naprzeciwka nadjeżdża coś, co nie zmieści się obok ciebie.
Po południu wiatr od wschodu podniósł kurz z pól i przeniósł go na drogi. Na odcinku między dwiema wsiami widoczność spadła na chwilę do kilkudziesięciu metrów. Kierowcy, którzy rano wyprzedzali na wyczucie, jechali grzecznie za przyczepą.
Zanim wyjdziesz w teren
- W sezonie żniw i zwózki słomy wyjeżdżaj z zapasem dwudziestu, trzydziestu minut. Kto ma czas, ten nie wyprzedza na zakręcie.
- Zachowaj odstęp od przyczepy ze słomą albo z ziarnem. Z wysokiego ładunku spadają kostki i ziarno, a jedno źdźbło na szybie przy dziewięćdziesięciu na godzinę wystarczy, żeby się przestraszyć.
- Rano i wieczorem słońce stoi nisko nad prostymi drogami wschód-zachód. Wtedy kierunkowskazu ciągnika nie widać wcale, wyprzedzaj tylko tam, gdzie po lewej nie ma żadnego wjazdu.
- Jeśli ciągnik przed tobą stanął na drodze, nie omijaj go z rozpędu. Zwykle stoi, bo za nim albo przed nim coś się dzieje.
Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.



