Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Przyroda i pogoda

Żółty pył na kałużach w maju. Co to jest?

Miejsce: Puszcza Notecka 4 min czytania autorka: Elżbieta

Kwitnące męskie kwiatostany sosny pełne żółtego pyłku
Kwitnące męskie kwiatostany sosny pełne żółtego pyłku

W Puszczy Noteckiej po wieczornym deszczu każda kałuża na leśnej drodze miała żółtą obwódkę. To pyłek sosny, a sosen jest tu tyle, że pod koniec maja las wygląda, jakby dymił.

Poprzedniego wieczoru przeszedł nad puszczą deszcz, niewielki, niecały milimetr, ale w tym tygodniu popadało już kilka razy. Rano piaszczysta droga przez bór była ubita i ciemna, a w koleinach stały kałuże. Każda miała przy brzegu żółty pas, jakby ktoś obrysował ją kredą. Na środku woda była czysta, za to przy krawędziach pływał gęsty, matowy kożuch. Gdzieniegdzie układał się w smugi i spirale, tam gdzie spłynęła woda.

Puszcza Notecka to bór sosnowy na piaskach i wydmach między Notecią a Wartą. Droga, którą szłam, prowadziła wzdłuż wydmy: po lewej zbocze w górę, kilka metrów piasku porośniętego sosnami, po prawej płasko. Sosny wszędzie, w tym samym wieku, prosto i gęsto.

To nie siarka

Ludzie od lat mówią, że to siarka, i co roku ktoś dzwoni z tym do gminy albo do straży. Tymczasem to pyłek sosny. Sosna jest wiatropylna, nie potrzebuje owadów, więc produkuje pyłku ogromne ilości, żeby choć część trafiła na żeńskie szyszki. Męskie kwiatostany siedzą u nasady tegorocznych pędów, w gromadkach żółtych kłosków. Wystarczy w maju stuknąć w taką gałąź, żeby zobaczyć żółtą chmurkę.

Ziarno pyłku sosny pod mikroskopem wygląda jak głowa z dwoma uszami. Te uszy to worki powietrzne. Dzięki nim pyłek jest lekki i wiatr niesie go bardzo daleko, czasem na setki kilometrów. Ma też woskowatą otoczkę, która odpycha wodę. Dlatego nie tonie i nie rozpuszcza się w kałuży, tylko pływa po powierzchni i spychany wiatrem zbiera się przy brzegach. Kiedy woda paruje, zostaje żółta obwódka na piasku.

Ten sam pyłek widać pod koniec maja na samochodach, parapetach, na jeziorach i nad morzem, gdzie układa się w długie żółte pasy przy brzegu.

Łatwo to sprawdzić samemu. Wystarczy zebrać palcem trochę żółtego nalotu z brzegu kałuży i roztrzeć. Jest miałki, lekko tłustawy, nie ma zapachu i nie zostawia na skórze piekącego śladu. Siarka pachnie inaczej i nie spada co roku w maju na środek lasu. W drodze powrotnej zatrzymałam się nad leśnym jeziorkiem. Przy brzegu od strony wiatru pyłek leżał grubą warstwą, w kształcie łuku, jak piana po praniu, a na środku jeziora woda była zupełnie czysta. Nartniki ślizgały się po tym kożuchu jak po podłodze.

Młode pędy sosny z pylącymi kwiatostanami w maju
Młode pędy sosny z pylącymi kwiatostanami w maju

Las, który pyli naraz

Sosny pylą zwykle od drugiej połowy maja do czerwca, zależnie od roku i od tego, jak ciepła była wiosna. Pyłu robi się najwięcej w suche, ciepłe i lekko wietrzne dni. Tu, gdzie las ciągnie się kilometrami i większość drzew jest w podobnym wieku, wszystkie zaczynają mniej więcej w tym samym tygodniu.

Około jedenastej słońce wysuszyło korony po deszczu i zaczął wiać słaby wiatr z zachodu. Weszłam na wydmę, z której było widać kawałek boru z góry. Nad koronami sosen przesuwały się żółtawe smugi, jak dym z ogniska, którego nie ma. Po raz pierwszy widziałam to tak wyraźnie. Pod Chełmem mamy trochę sosen, ale nie las na kilkadziesiąt kilometrów.

Deszcz robi z tym pyłkiem porządek. Zmywa go z powietrza i z gałęzi, krople spływają po pniach i lądują w kałużach. Stąd żółte obwódki właśnie rano po deszczu, a nie w suchy dzień. W suchy dzień pyłek osiada cienką warstwą na wszystkim, na liściach paproci, na pajęczynach, na masce samochodu, i nikt go nie zauważa, dopóki woda nie zgarnie go w jedno miejsce.

Czy to szkodzi

Pyłek sosny sam w sobie jest nieszkodliwy. Nie parzy, nie truje wody, nie niszczy roślin. Uczula rzadziej niż pyłek brzozy czy traw, choć u niektórych osób też wywołuje katar i łzawienie. Pod koniec maja zaczynają jednak pylić trawy i wtedy alergik czuje się źle niezależnie od tego, co akurat żółci kałuże. Ośrodki alergologiczne publikują w sezonie komunikaty pyłkowe dla regionów i lepiej sprawdzać je niż kolor parapetu.

Po powrocie zajrzałam do mojego deszczomierza w ogrodzie. Po deszczu w Chełmie też miał żółtą obwódkę. Woda w nim była z tego samego tygodnia, tylko sosen dookoła o wiele mniej.

Po południu w puszczy było dwadzieścia jeden stopni, piasek na drodze wysechł na jasno i kałuże zniknęły. Zostały po nich tylko żółte placki, które pierwszy przejeżdżający samochód rozmazał na drodze.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Pod koniec maja w borach na wydmach bywa sucho i łatwo o pożar. W lesie i do stu metrów od jego granicy nie wolno rozpalać ognia poza miejscami do tego wyznaczonymi.
  • Jeśli jesteś uczulony, w dni pylenia noś okulary, a po powrocie z lasu zmień ubranie i umyj włosy. Pyłek wchodzi we wszystko.
  • Pyłku z karoserii nie ścieraj na sucho szmatką. Spłucz go wodą, bo między ziarnami bywa piasek, który rysuje lakier.
  • Piaszczyste drogi leśne po deszczu są twarde, a w suszy robią się sypkie. Autem osobowym zjeżdżaj w nie tylko po opadach i nie zatrzymuj się na podjeździe.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: wiosna