Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Pole i gospodarstwo

Kiedy siać zboża jare i po czym poznać, że ziemia jest gotowa

Miejsce: Mazowsze, okolice Sochaczewa 4 min czytania autorka: Elżbieta

Ciągnik z siewnikiem na polu przy miedzy, widok z góry
Ciągnik z siewnikiem na polu przy miedzy, widok z góry

Pod Sochaczewem większość zbóż jarych już wschodzi, a na niskim polu przy dolinie Bzury siewnik wjechał dopiero teraz. O terminach siewu i o garści ziemi, która mówi więcej niż kalendarz.

O wpół do siódmej na polach pod Sochaczewem było cicho. Na wyższych kawałkach, w stronę szosy, ziemia już się zieleniła rzędami: owies i pszenica jara wyszły kilka dni temu i z daleka wyglądały jak zielona kreska na brązowym papierze. Niżej, tam gdzie teren opada lekko na południe, ku łąkom nad Bzurą, stał ciągnik z siewnikiem i kierowca dolewał coś z kanistra.

To pole czekało. Rolnik, który na nim siał, objechał je w tym roku kilka razy, zanim zdecydował się wjechać. Przyjechałam właśnie dla tego pola, bo na nim widać całą sprawę z siewem jarych: datę z kalendarza i ziemię, która ma własne zdanie.

Niskie pole schnie wolniej

Różnica wysokości między górą a dołem nie jest tu duża, na oko trzy, może cztery metry na kilkuset metrach. Ale to wystarczy. Woda z roztopów i marcowych deszczy spływa w dół i przy dolinie gleba jest cięższa, bardziej gliniasta, wolniej oddaje wilgoć. Na górze piaski i lżejsze ziemie obeschły pod koniec marca. Na dole jeszcze w pierwszym tygodniu kwietnia koleiny po przejeździe na skraj pola błyszczały wodą.

Kiedy na scaleniach dzieliłam grunty we wsiach pod Chełmem, takie różnice widziałam w każdym gospodarstwie. Jeden rolnik miał kilkanaście kawałków ziemi i na każdym siał innego dnia. Ludzie czasem brali to za nieporządek. A to było po prostu pilnowanie, który kawałek jest gotowy.

Garść ziemi mówi więcej niż data

Rolnik pokazał mi to bez słowa. Wziął garść ziemi z głębokości kilku centymetrów, tam gdzie ma leżeć ziarno, i ścisnął w dłoni. Potem otworzył rękę. Bryła pękła i rozsypała się na grudki.

Taki test zna chyba każdy, kto pracował w polu. Jeśli ziemia po ściśnięciu robi się plastyczna, lepi się w kulę i zostawia na palcach brudny ślad, jest za mokra. Jeśli kruszy się i rozpada, można siać. Agronomowie mówią o fizycznej dojrzałości gleby: to moment, w którym ziemia przestaje przyklejać się do kół i narzędzi, a uprawiona nie zlewa się w skorupę.

Ciągnik z siewnikiem waży kilka ton. Na mokrej glinie koła ugniatają ziemię głęboko, robi się zbita warstwa, przez którą korzenie przechodzą z trudem, a woda po deszczu stoi w kałużach. Takie ślady widać czasem przez cały sezon, jako pasy niższego, bledszego zboża.

„Jak się wjedzie w mokre, to się potem cały rok na to patrzy” - powiedział rolnik, kiedy siewnik ruszył.

Zbronowana gleba z bruzdami na polu
Zbronowana gleba z bruzdami na polu

Terminy z zaleceń i ich granice

Według zaleceń instytutów rolniczych zboża jare sieje się możliwie wcześnie, kiedy tylko ziemia na to pozwala. Owies i pszenżyto jare najlepiej w drugiej połowie marca, mniej więcej do początku kwietnia. Pszenicę jarą w marcu, najpóźniej do około dziesiątego kwietnia. Jęczmień jary od dwudziestego marca do pierwszych dni kwietnia, z tolerancją do mniej więcej dziesiątego. W zachodniej Polsce zaczyna się wcześniej, na wschodzie i w wyższych miejscach później, a w zimną, mokrą wiosnę wszystko przesuwa się o tydzień albo dwa.

Owies kiełkuje już przy dwóch, trzech stopniach w glebie, dlatego idzie w ziemię pierwszy. On też najgorzej znosi opóźnienie. Jęczmień jest najbardziej wyrozumiały, i to dlatego na spóźnione pole przy dolinie poszedł właśnie jęczmień.

Opóźniony siew ma swoją cenę. Zboże ma mniej czasu na krzewienie, czyli wypuszczanie bocznych pędów, zanim przyjdą długie i ciepłe dni. Mniej pędów to mniej kłosów, a mniej kłosów to mniejszy plon. Badania nad terminami siewu pokazują to wyraźnie, choć o tym, ile kto straci, decyduje potem cały sezon, a najbardziej maj i czerwiec.

Lepiej tydzień później niż w błoto

Jest jeszcze woda. Zimą i wczesną wiosną ziemia gromadzi zapas wilgoci, a zboże zasiane wcześnie zdąży zapuścić korzenie, zanim ten zapas zacznie znikać. Na lekkich, piaszczystych glebach Mazowsza to ma duże znaczenie, bo maj bywa tu suchy, a piasek szybko oddaje wodę. Spóźniony jęczmień na takim polu może wejść w pierwszą suszę z płytkim systemem korzeniowym. Na cięższej ziemi przy dolinie tego ryzyka jest mniej, i to też przemawiało za czekaniem.

Między stratą z opóźnienia a stratą z ugniecionej ziemi rolnik wybiera mniejsze zło. Na tym polu wybrał czekanie i w połowie kwietnia ziemia wreszcie się kruszyła. Wiatr z północnego zachodu, słaby, przez cały dzień osuszał wierzch, a niebo było zaciągnięte, bez deszczu. Dobre warunki: siewnik nie kurzył, ziarno szło w wilgotną ziemię.

Po południu termometr pokazał piętnaście stopni. Na wyższym polu za miedzą owies stał już na dwa palce. Za kilka tygodni ta różnica się wyrówna albo nie. To się okaże przy żniwach, a ja pewnie tu wrócę.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Polne drogi przy dolinach są wiosną mokre jeszcze długo po tym, jak szosa wyschnie. Autem osobowym nie wjeżdżaj w świeże koleiny, łatwo zawisnąć na progu.
  • Po zasianym polu się nie chodzi. Do ciągnika albo na drugi koniec idź miedzą lub drogą dojazdową, nawet jeśli to dłużej.
  • Przy siewie z zaprawionym ziarnem stań z dala od zbiornika siewnika i nie dotykaj rozsypanego ziarna gołymi rękami.
  • W kwietniu ciągniki z szerokimi siewnikami często wyjeżdżają na drogi powiatowe. Rano i wieczorem zwolnij przed wjazdami na pola.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: wiosna