Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Przyroda i pogoda

Ile dni po deszczu rosną grzyby

Miejsce: Bory Dolnośląskie 4 min czytania autorka: Elżbieta

Grzyby wyrastające z mchu w lesie
Grzyby wyrastające z mchu w lesie

Bory Dolnośląskie na początku września, pięć dni po nocnym deszczu. Sprawdzałam, co rośnie w sosnowym lesie na piasku i dlaczego jedne grzyby wychodzą po dwóch dniach, a inne każą na siebie czekać.

Zjechałam z asfaltu w drogę leśną o szóstej czterdzieści. W obniżeniach między wydmami mech i trawa były szare od rosy. Wyżej, na piaszczystych garbach porośniętych sosną, było już jasno i sucho. Na samochodach zaparkowanych przy szlabanie leżała rosa, a obok nich stały puste koszyki. Grzybiarze byli w lesie od świtu.

W arkuszu z moimi odczytami o siódmej przełom sierpnia i września ma dwa mokre dni z rzędu. Z map opadów wynikało, że nad zachodnią Polską padało wcześniej, w nocy z piątku na sobotę. Od tamtej pory minęło pięć dni. Pojechałam sprawdzić, ile to jest w grzybach.

Najpierw musi porządnie popadać

Grzyb, który zbieramy, to tylko owocnik. Właściwy organizm, grzybnia, siedzi w ściółce i w glebie przez cały rok jako sieć cienkich nitek. Owocniki wypuszcza, kiedy ma do tego warunki: wilgoć głęboko w ziemi, ciepło w dzień, niezbyt zimne noce. Grzybiarze mówią o ciepłych nocach i mają rację. Kiedy w nocy temperatura spada blisko zera, grzyby rosną bardzo wolno.

Krótka burza nie wystarczy. Woda spływa po suchej ściółce, wsiąka na centymetr i po dwóch dniach słońca nie ma po niej śladu. Potrzebny jest deszcz, który pada godzinami i przemoczy mech oraz igliwie na kilka centymetrów w głąb. Na piaskach takich jak tutaj woda szybko schodzi w dół, więc grzyby wychodzą szybko i szybko się kończą. W lasach na cięższej, gliniastej glebie wilgoć trzyma się dłużej.

Jedne po dwóch dniach, inne po tygodniu

Nie ma jednej liczby dni. Według tego, co piszą mykolodzy i co wiedzą starzy grzybiarze, grzyby o miękkim, wodnistym miąższu potrafią wyrosnąć w dzień albo dwa po deszczu. Te o twardym, zbitym miąższu rosną wolniej i pojawiają się po tygodniu, czasem po dziesięciu dniach. Zwykle przyjmuje się, że główny wysyp przychodzi mniej więcej od kilku dni do dwóch tygodni po porządnym deszczu, jeśli w międzyczasie nie przyjdzie chłód.

Do tego dochodzi temperatura. Najlepiej, gdy w dzień jest kilkanaście do dwudziestu kilku stopni, a w nocy około dziesięciu. W upał ściółka wysycha szybciej, niż grzybnia zdąży wypuścić owocniki. W chłodzie wszystko się wlecze.

Tego ranka w obniżeniach, gdzie rosa leżała najgrubiej, grzybów było dużo. Na garbach prawie nic. Z kilku metrów różnicy wysokości wynika różnica wilgoci: w niecce mech był ciemny i ciężki, na górze jasny i chrupiący. Rosa co rano dolewała wody tam, gdzie i tak było jej najwięcej.

Borowik na ściółce z igliwia
Borowik na ściółce z igliwia

Gdzie szukać po deszczu

Na piaskach najpierw sprawdza się miejsca, gdzie woda zostaje najdłużej: obniżenia, skraje mokradeł, północne stoki wydm, rowy przy drogach leśnych. Po tygodniu słońca, kiedy wszystko schnie, grzyby trzymają się jeszcze w gęstym mchu i w cieniu młodników. Na otwartych zrębach, nagrzanych słońcem, kończą się najwcześniej.

Leśniczy, który przejeżdżał drogą pożarową, zatrzymał się i popatrzył na mój pusty koszyk. Wyjaśniłam, że nie zbieram, tylko oglądam. Rozmowa zeszła na pogodę, jak zawsze w lesie. Powiedział, że w tym roku najlepiej jest przy skrajach dróg i na brzegach dawnych wyrobisk po żwirze, bo tam piasek leży na glinie i woda się nie przesącza.

Zbieram tylko to, co znam

Nie uczę tutaj rozpoznawania grzybów i nikomu nie radzę uczyć się tego z internetu. Zasada jest jedna: do koszyka trafia tylko ten grzyb, który znasz na pewno, w całości, razem z trzonem. Jeśli masz choćby cień wątpliwości, zostaw go w lesie.

Zbiór możesz pokazać do oceny w stacji sanitarno-epidemiologicznej. W sezonie wiele z nich prowadzi bezpłatne konsultacje grzyboznawcze, trzeba tylko sprawdzić godziny w swojej okolicy. Grzyby przynosi się w całości, niepokrojone i nieoczyszczone. Po zatruciu albo przy pierwszych objawach po zjedzeniu grzybów dzwoni się pod 112 i jedzie do szpitala, zabierając resztki potrawy i obierki.

Wróciłam do auta koło jedenastej. Niebo zaciągnęło się chmurami, termometr przy plecaku pokazywał dwadzieścia jeden stopni. Na parkingu przy szlabanie było już piętnaście samochodów.

Przy jednym z nich starsze małżeństwo przesypywało grzyby z koszyków do skrzynki. Mieli zeszyt, w którym od lat zapisują datę dużego deszczu i datę pierwszych grzybów w tych borach. Według ich zapisków różnica wynosi tu zwykle od pięciu do dziesięciu dni. Mój arkusz z odczytami o siódmej nagle wydał mi się mniej wyjątkowy.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Sprawdź w prognozie albo w danych z najbliższej stacji, kiedy naprawdę padało i ile. Liczysz dni od ostatniego dużego deszczu, nie od burzy.
  • W piaszczystych borach łatwo się zgubić, bo wszystko wygląda tak samo. Weź mapę albo wgraj ją do telefonu przed wyjazdem, w głębi lasu zasięg bywa słaby.
  • Załóż wysokie buty i długie spodnie. Po porannej rosie w mchu jest mokro do kostek, a we wrześniu w trawach siedzą kleszcze.
  • Grzyby zbieraj do koszyka, nie do foliowej torby. W folii zaparzają się w godzinę i szybko psują.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: jesień