Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Drogi i transport

Błoto z pól na drodze. Kto ma je sprzątnąć?

Miejsce: Lubelszczyzna, okolice Hrubieszowa 4 min czytania autorka: Elżbieta

Rozmoknięta polna droga z kałużami
Rozmoknięta polna droga z kałużami

Październik pod Hrubieszowem, w środku wywozu buraków cukrowych. Ciężkie, czarne błoto z pól ląduje na asfalcie przy każdym wyjeździe z pryzmy, a po mżawce jezdnia robi się śliska jak lód.

Pod Hrubieszowem jestem prawie u siebie, z Chełma to godzina drogi. Ziemia tu najlepsza na całej Lubelszczyźnie, czarna, tłusta, na lessach i czarnoziemach. Na suchym polu jest jak puder. Po deszczu klei się do wszystkiego i nie chce puścić.

O siódmej rano siąpiła mżawka, było sześć stopni. Przy drodze powiatowej, na skraju pola, leżała pryzma buraków długa na sto kilkadziesiąt metrów, na oko wysoka na trzy. Ładowarka nabierała buraki na ciężarówki, a każda ciężarówka zjeżdżała z rozjeżdżonego placu na asfalt. Na pierwszych dwustu metrach drogi w stronę wsi jezdnia była czarna. Na łuku za przepustem, gdzie droga lekko opada na wschód, błoto zebrało się w grubą warstwę.

Dlaczego akurat w październiku

Kampania buraczana trwa od września do zimy. Buraki wykopuje się kombajnem i składa w pryzmy przy polu, skąd odbierają je ciężarówki do cukrowni. Pryzma musi stać tam, gdzie da się podjechać, czyli przy drodze. Plac przy pryzmie to zwykle kawałek pola albo pobocza, ubity kołami do twardości gliny na wierzchu i błota pod spodem.

Do tego jesienny siew ozimin, orki, wywóz obornika, zbiór kukurydzy. W październiku z pól na asfalt wyjeżdża więcej maszyn niż o każdej innej porze roku. A październik to również mżawki, mgły i rosa, które mieszają się z tym, co spadło z kół.

Na suchym asfalcie błoto tylko brudzi. Po mżawce cienka warstwa mokrego pyłu z czarnoziemu działa jak smar i hamuje się na niej prawie jak na lodzie. Najgroźniej jest na łukach, przy przepustach i w obniżeniach, gdzie woda z mżawki nie spływa.

Kto ma posprzątać

Odpowiedź z przepisów jest prosta: ten, kto nabrudził. Kodeks wykroczeń mówi, że kto zanieczyszcza drogę publiczną w okolicznościach, w których może to spowodować niebezpieczeństwo albo utrudnienie w ruchu, podlega karze grzywny albo nagany. Sąd może do tego orzec obowiązek uprzątnięcia drogi. W praktyce na miejscu policja daje mandat i każe posprzątać.

Nie ma znaczenia, czy błoto naniósł rolnik ciągnikiem, przewoźnik ciężarówką z burakami, czy ekipa z budowy. Jeśli ktoś wypadnie z drogi na zabłoconym asfalcie, sprawca zanieczyszczenia odpowiada także za szkodę.

Rolnik, który właśnie przyjechał po zostawioną przy pryzmie przyczepę, pokazał mi łopatę i szczotkę przypięte do błotnika ciągnika. Powiedział, że sprząta po każdym kursie, bo po co mu policja i po co mu czyjeś auto w rowie. Ciężarówek, które jeździły od pryzmy cały dzień, nikt nie zatrzymywał.

Pryzma buraków cukrowych na skraju pola
Pryzma buraków cukrowych na skraju pola

Jak to wyglądało przy scaleniach

W latach dziewięćdziesiątych przez dziewięć sezonów robiłam przy scaleniach gruntów właśnie w tej części Lubelszczyzny. Wsie miały wtedy działki jak sznurki, po kilkanaście kawałków na jedno gospodarstwo, a wiele z nich miało wjazd tylko od drogi asfaltowej. Każdy ciągnik wyjeżdżał z pola prosto na jezdnię, i to kilka razy dziennie.

Przy scaleniu projektuje się nie tylko nowe granice działek, ale też drogi dojazdowe do pól. Maszyny miały jeździć polnymi drogami i wjeżdżać na asfalt w kilku miejscach, a nie co sto metrów. Tam, gdzie scalenie się udało, widać to dziś z samochodu: wjazdów w pola jest mało i jezdnia między nimi zostaje czysta nawet w październiku.

Jak jechać po błocie

Na zabłoconym odcinku jedzie się wolno, bez gwałtownego hamowania i bez gwałtownych ruchów kierownicą. Odstęp od pojazdu z przodu zostawia się dwa razy większy niż zwykle. Zwalnia się jeszcze na czystym asfalcie, przed błotem. Na samym błocie hamowanie trwa dłużej, a auto łatwo traci kierunek, zwłaszcza gdy koła z jednej strony są na czystej jezdni, a z drugiej na zabłoconej. Błoto spod kół ciężarówki zalewa przednią szybę w sekundę i wycieraczki tylko je rozmazują, dlatego spryskiwacz trzeba mieć pełny.

Motocyklistom i rowerzystom wystarczy cienka warstwa na łuku, żeby się przewrócić.

Około dziesiątej mżawka ustała. Na drodze przy pryzmie ktoś z obsługi przejechał ładowarką z łyżką ustawioną nisko i zgarnął najgrubszą warstwę na pobocze. Reszta zeszła z kołami samochodów przez następne godziny, ale do wieczora asfalt na łuku był jeszcze szary.

Przy następnej pryzmie, dwa kilometry dalej, było czyściej. Ktoś wysypał przy wyjeździe z pola warstwę gruzu i tłucznia na kilkanaście metrów, więc koła ciężarówek zostawiały większość błota, zanim wjechały na asfalt.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Gdy widzisz przy drodze pryzmę buraków albo świeżo zaorane pole z wyjazdem na asfalt, zdejmij nogę z gazu, zanim zobaczysz błoto. Na mokrej drodze trudno je odróżnić od zwykłej mokrej nawierzchni.
  • Jeśli błoto na drodze jest naprawdę niebezpieczne, zadzwoń na policję albo do zarządcy drogi. Przy zagrożeniu życia dzwoni się pod 112.
  • W październiku wieź w aucie zapas płynu do spryskiwaczy. Na drogach przy polach zużywa się go kilka razy więcej niż w mieście.
  • Jeśli sam wyjeżdżasz z pola na asfalt, wieź łopatę i szczotkę. Zgarnięcie błota przy wyjeździe zajmuje kilka minut.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: jesień