Skąd się biorą poranne mgły jesienią

Koniec września w dolinie Sanu. Po spokojnej nocy cała dolina nad ranem wypełnia się mgłą, a kilkadziesiąt metrów wyżej, na zboczu, jest o kilka stopni cieplej. Pojechałam zobaczyć, jak to wygląda od świtu do południa.
Wyjechaliśmy ze Zbigniewem o czwartej, żeby o świcie stać już na zboczu nad doliną. Wieczorem niebo było czyste, nad ranem zaczęły nadciągać chmury, a w świetle latarki na trawie przy drodze leżała gruba rosa. Kiedy zrobiło się szaro, zobaczyliśmy pod sobą mgłę. Wypełniała dolinę od zbocza do zbocza, gładka i biała, jakby ktoś zalał ją mlekiem. Nad nią sterczały tylko wierzchołki najwyższych świerków i dzwonnica cerkwi po drugiej stronie rzeki.
Na zboczu, jakieś osiemdziesiąt metrów nad rzeką według mapy, było siedem stopni. Zeszłam na łąkę przy samym Sanie: trzy stopnie, mokro, widoczność kilkadziesiąt metrów. Różnica czterech stopni na krótkim spacerze z górki.
Dno doliny wychładza się pierwsze
Mgła poranna jesienią to zwykle mgła radiacyjna. Powstaje po pogodnej, bezwietrznej nocy. Ziemia oddaje ciepło w niebo, nie ma chmur, które by je zatrzymały, i powietrze przy gruncie mocno się wychładza. Kiedy temperatura spadnie do punktu rosy, para wodna skrapla się w drobne kropelki zawieszone w powietrzu. Widzimy to jako mgłę.
Zimne powietrze jest cięższe od ciepłego. Nocą spływa ze zboczy w dół, jak woda, i zbiera się w dolinie. Na dnie doliny jest więc najzimniej i tam najszybciej osiąga się punkt rosy. Do tego rzeka, starorzecza, mokre łąki dokładają wilgoci. Dolina Sanu ma wszystko naraz: strome zbocza, szerokie dno z łąkami i rzekę, która paruje.
Na zboczu, wyżej, było cieplej. Taki układ, w którym temperatura rośnie z wysokością zamiast spadać, nazywa się inwersją. Jesienne poranki w dolinach są jej podręcznikowym przykładem.
Dlaczego akurat jesienią
Wiosną i latem też bywają mgły, ale jesienią przychodzą częściej. Noce są coraz dłuższe, więc ziemia ma więcej czasu na wychłodzenie. Powietrze po lecie jest jeszcze wilgotne, a woda w rzekach i ziemia cieplejsze od nocnego powietrza, więc parują. Stabilny wyż z pogodnymi nocami, typowy dla babiego lata, robi resztę.
Według kryteriów meteorologicznych o mgle mówi się, gdy widzialność spada poniżej kilometra. Gęsta mgła, przy której służba meteorologiczna wydaje ostrzeżenia, ogranicza ją do mniej niż dwustu metrów. Na łące przy rzece widziałam może na pięćdziesiąt metrów.

Jak mgła odchodzi
Pierwsza godzina w terenie jest na patrzenie, a przy mgle to szczególnie prawda. Słońce wzeszło o siódmej z minutami, ale za chmurami, i tylko rozjaśniło górną powierzchnię mgły. Przez kwadrans nic się nie działo. Potem na zboczach mgła zaczęła się podnosić i strzępić. Na dnie doliny trzymała się dłużej.
Mgła radiacyjna rozpuszcza się, gdy słońce ogrzeje ziemię i powietrze przy niej. Ciepłe powietrze miesza się wtedy z warstwą mgły, a kropelki odparowują. Często mgła nie znika od razu, tylko unosi się i przez chwilę wisi jako niska warstwa chmur. Tak było i tutaj. O dziewiątej nad rzeką leżał już tylko szary pułap na wysokości kilkudziesięciu metrów, a pod nim było widać łąki i drogę.
Zbigniew w tym czasie patrzył w drugą stronę. Nad mgłą, pod chmurami, krążyły dwa myszołowy, korzystając z pierwszych prądów ciepłego powietrza nad zboczem. Powiedział, że ptaki wiedzą o inwersji więcej niż my, bo do dziesiątej nie opłaca im się schodzić w dół.
O dziesiątej mgły nie było. Zrobiło się czternaście stopni, po południu dziewiętnaście. Rosa w cieniu trzymała się do południa, co przy grzybobraniu jesienią ma znaczenie, o czym pisałam przy okazji wpisu o tym, ile dni po deszczu rosną grzyby.
Kiedy mgła nie odejdzie
Bywają dni, gdy mgła nie rozchodzi się wcale. Późną jesienią słońce stoi nisko i grzeje słabo. Jeśli nad doliną leży zimne powietrze, a wyżej jest cieplej, inwersja potrafi utrzymać się cały dzień. W listopadzie zdarzają się też mgły innego rodzaju, gdy wilgotne powietrze napływa nad wychłodzone podłoże. Te nie zależą od pogodnej nocy i potrafią trwać długo. W górskich kotlinach zdarza się wtedy, że na dnie przez cały dzień jest szaro i około zera, a sto metrów wyżej świeci słońce.
Zanim wyjdziesz w teren
- We mgle jedź na światłach mijania i włącz przednie przeciwmgłowe, jeśli je masz. Tylne przeciwmgłowe tylko wtedy, gdy widzialność spada poniżej pięćdziesięciu metrów, inaczej oślepiasz kierowcę za sobą.
- Nie spuszczaj oka z termometru w aucie. W dolinie, we mgle, temperatura bywa kilka stopni niższa niż na zboczu, a na mostach nad rzeką jesienią pojawia się pierwsza szklanka.
- Jeśli chcesz fotografować mgłę z góry, wyjedź przed świtem po pogodnej nocy i stań na zboczu po zachodniej stronie doliny. Słońce będziesz mieć za plecami, a oświetloną mgłę przed sobą.
- Ubierz się warstwowo. Między łąką przy rzece a zboczem nad doliną różnica temperatury rano bywa jak między październikiem a listopadem.
Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.



