Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Na budowie

Co trzeba zdążyć na budowie przed zimą

Miejsce: okolice Warszawy 4 min czytania autorka: Elżbieta

Niedokończony ceglany dom jesienią
Niedokończony ceglany dom jesienią

Nowe osiedle domów jednorodzinnych pod Warszawą w połowie września. Na jednej działce cieśle kładą więźbę, na drugiej dopiero leją fundament, a do pierwszych przymrozków zostało kilka tygodni.

Osiedle rośnie na dawnym polu, które opada lekko na południowy wschód, do rowu melioracyjnego. Drogi jeszcze nie ma, jest pas tłucznia i glina po bokach. O siódmej rano było trzynaście stopni, po nocnej ulewie jeszcze kropiło, a nad Warszawą od zachodu szła ciemna chmura. Na sześciu budowach z kilkunastu ktoś już pracował.

Najwyżej siedzieli cieśle. Kładli krokwie na murowanym domu z poddaszem, szybko, jeden podawał, drugi przybijał. Na sąsiedniej działce koparka kopała wykop pod ławy fundamentowe. Między nimi stały dwa domy z gotowymi ścianami, bez dachu, przykryte niebieską folią obciążoną cegłami.

Dach to granica

Przez dwadzieścia sześć lat w swojej pracowni wytyczałam domy i jeździłam na budowy do pomiarów. Jesienią zawsze słyszałam to samo pytanie: zdążymy z dachem? Bo budynek z dachem i oknami, czyli w stanie surowym zamkniętym, można zostawić na zimę i robić w środku. Budynek bez dachu stoi pół roku pod gołym niebem.

Mur bez przykrycia nasiąka. Woda wchodzi od góry w pustki w pustakach, zamarza, rozsadza. Wiosną na takich ścianach wychodzą wykwity, a beton komórkowy potrafi schnąć cały następny sezon. Jeśli dach nie zdąży, mury przykrywa się od góry folią albo papą tak, żeby woda spływała na zewnątrz, i dobrze to mocuje, bo listopadowy wiatr zrywa wszystko, co trzyma się na słowo honoru.

Strop też trzeba przykryć albo przynajmniej odprowadzić z niego wodę. Na jednej z budów zobaczyłam na stropie kałużę wielkości stołu kuchennego. Wystarczy jedna noc z mrozem.

Fundament nie może przezimować goły

Ławy i ściany fundamentowe stawia się tak, żeby spód leżał poniżej głębokości, do której zimą przemarza grunt. Pod Warszawą przyjmuje się zwykle metr. Ale to działa dopiero wtedy, gdy fundament jest zasypany. Odkryte ławy, z pustym wykopem obok, przemarzają od boku. Glina pod nimi pęcznieje od lodu i potrafi je podnieść.

Fundament, który ma czekać do wiosny, trzeba więc obsypać ziemią z obu stron albo przynajmniej ocieplić. Zasypuje się go dopiero po izolacji przeciwwilgociowej, a wcześniej geodeta mierzy wszystko, co zaraz zniknie pod ziemią: przyłącza, kanalizację, rury drenażu. Przy przyłączach taka inwentaryzacja powykonawcza jest obowiązkowa i robi się ją na odkrytym wykopie.

Robiłam takich pomiarów setki. W listopadzie, po deszczach, wchodziło się w wykop na drabinie, a glina oblepiała łatę niwelacyjną do połowy.

Drewniana więźba dachowa na budowanym domu
Drewniana więźba dachowa na budowanym domu

Beton i zaprawa nie lubią zimna

Przy fundamencie na sąsiedniej działce kierownik budowy liczył dni. Chciał wylać ławy jeszcze we wrześniu, bo beton potrzebuje ciepła, żeby związać. Według zaleceń technologicznych, gdy temperatura spada poniżej pięciu stopni, betonowanie wymaga dodatkowych zabiegów: domieszek, cieplejszej mieszanki, przykrycia matami i folią. Najważniejsze są pierwsze dwie doby. Jeśli świeży beton zamarznie, zanim nabierze wytrzymałości, woda w nim rozsadza go od środka.

Z murowaniem jest podobnie. Zwykłe zaprawy stosuje się od pięciu stopni wzwyż, a liczy się też temperatura w nocy po murowaniu. Są zaprawy zimowe, ale mur postawiony w październiku przy przymrozkach i tak trzeba codziennie przykrywać.

Na Mazowszu pierwsze przymrozki przychodzą zwykle w październiku, w obniżeniach terenu czasem już pod koniec września. Prawdziwe mrozy później, ale od połowy października nikt nie może obiecać ciepłej nocy.

Woda z dachu, woda z działki

Na budowie, na której cieśle kładli więźbę, rynien jeszcze nie było. Kiedy o trzeciej przyszedł przelotny deszcz, woda ze świeżo położonej membrany lała się prosto pod ściany. Pod budynkiem dopiero co zasypany fundament, ziemia luźna. Taka woda wsiąka przy ścianach fundamentowych i zimą zamarza.

Przed zimą trzeba ją odprowadzić. Na czas budowy wystarczą tymczasowe rury spustowe i rynna z blachy albo nawet kawałek folii z rowkiem, który odprowadzi wodę kilka metrów od domu. Na tej działce teren opada w stronę rowu, więc wystarczy nadać wodzie kierunek, byle nie pod ściany.

Druga sprawa to woda gruntowa. Na tym osiedlu, na dawnym polu z rowem melioracyjnym, wiosną woda podchodzi wysoko. Kto zasypał fundament bez drenażu i bez izolacji, zobaczy to w marcu, kiedy zacznie topnieć śnieg, a piwnica albo podłoga na gruncie zrobi się mokra.

Zanim wyjdziesz w teren

  • Jeśli doglądasz swojej budowy jesienią, przyjeżdżaj rano po nocy z przymrozkiem. Szron na murach i lód w kałużach na stropie pokażą, gdzie zabezpieczenia nie działają.
  • Drogi dojazdowe na nowych osiedlach to zwykle glina na tłuczniu. Po deszczu zostaw auto na asfalcie i dojdź pieszo, w gumowcach.
  • Nie chodź po stropie i rusztowaniach bez zgody kierownika budowy. Jesienią deski są mokre i śliskie od rana do wieczora.
  • Folie na murach sprawdzaj po każdym silnym wietrze. Jedna zerwana płachta w listopadzie to przemoczona ściana do wiosny.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: jesień