Pomiń nawigację
w terenie wterenie.com.pl

Reportaże z miejsc, gdzie praca toczy się pod gołym niebem.

Wszystkie reportaże
Budowa

W jakiej temperaturze można ocieplać dom styropianem

Miejsce: Łódzkie, okolice Skierniewic 4 min czytania autorka: Elżbieta

Elewacja ocieplona płytami izolacyjnymi za rusztowaniem
Elewacja ocieplona płytami izolacyjnymi za rusztowaniem

Druga połowa października pod Skierniewicami. Ekipa kończy ocieplenie domu jednorodzinnego i co rano czeka z klejem, aż termometr na rusztowaniu pokaże pięć stopni.

Dom stoi na skraju wsi, między sadem a polem, ścianą szczytową na wschód. Kiedy przyjechałam o siódmej trzydzieści, ekipa już była, rusztowanie stało od tygodnia, a na trzech ścianach styropian był przyklejony. Czwarta, północna, świeciła gołym pustakiem. Na rusztowaniu wisiał termometr przywiązany drutem. Pokazywał trzy stopnie.

Nikt nie mieszał kleju. Majster siedział w busie z herbatą, dwóch pracowników rozkładało folię na worki ze styropianem, bo od nocy siąpiło. Przyjechali o siódmej, bo tak się umówili, ale wiedzieli, że do dziesiątej kleić nie zaczną.

Pięć stopni to dolna granica

Kleje do styropianu i tynki cienkowarstwowe do ocieplenia mają w instrukcjach producentów zwykle ten sam zakres: od plus pięciu do plus dwudziestu pięciu stopni. Liczy się temperatura powietrza, ściany i samego materiału, i to nie tylko w chwili nakładania, ale też przez czas wiązania, który przy chłodzie wydłuża się do kilku dni. Ściana nie może być zamarznięta ani oszroniona.

Klej to zaprawa na cemencie. Woda reaguje w niej z cementem i z tego powstaje twarda masa. Poniżej pięciu stopni ta reakcja bardzo zwalnia, przy zerze prawie staje. Jeśli w świeżym kleju woda zamarznie, zamieni się w lód, rozsadzi strukturę i klej już nie zwiąże jak trzeba. Płyta trzyma się wtedy byle jak, a wiosną odpada razem z tynkiem.

Są kleje zimowe albo jesienno-wiosenne, które według producentów można stosować od zera stopni. Mają szybsze wiązanie i inną chemię. Ekipa ich nie miała, bo zamówiła materiał we wrześniu.

Nie tylko termometr

Druga sprawa to wilgoć. W instrukcjach jest napisane jasno: nie pracuje się w deszczu, we mgle, przy dużej wilgotności, ani gdy w ciągu doby zapowiadają spadek temperatury poniżej zera. Mokra ściana gorzej trzyma klej, a mokry tynk cienkowarstwowy spływa, zostawia zacieki i może się złuszczyć.

Do tego wiatr i słońce. Wydaje się, że w październiku słońce nie przeszkadza, ale na południowej ścianie, w bezwietrzne popołudnie, tynk schnie zbyt szybko, a ciemny styropian grafitowy potrafi się nagrzać i odkształcić. Dlatego na rusztowaniach wiesza się siatki osłonowe.

Tego dnia przeszkadzały chłód i mżawka. O dziewiątej termometr pokazał cztery stopnie, o dziesiątej pięć. Mżawka ustała. Majster wysiadł z busa, dotknął dłonią gołego pustaka na ścianie północnej i powiedział tylko: „Zimna, ale już nie mokra. Kleimy”.

Robotnik na rusztowaniu przy pracy na elewacji
Robotnik na rusztowaniu przy pracy na elewacji

Okno między dziesiątą a trzecią

Ekipa kleiła przez pięć godzin. Na ścianę północną szły płyty z obwodowym pasem kleju i kilkoma plackami w środku, dociskane pacą i sprawdzane łatą. Pracowali szybko, bo wiedzieli, że o trzeciej termometr zacznie spadać, a o czwartej robi się szaro.

Kołkowanie, czyli mocowanie płyt do muru plastikowymi łącznikami, zaczyna się dopiero wtedy, gdy klej zwiąże. Latem wystarczy doba albo dwie. W październiku, przy pięciu stopniach, ekipa czekała dłużej, bo klej w chłodzie wiąże wyraźnie wolniej.

Siatkę z klejem na ścianach, które już miały styropian, dało się położyć tylko na zachodniej i południowej. Na wschodniej przez cały dzień utrzymywała się wilgoć. Tynku nikt nie ruszał. Na tynk cienkowarstwowy potrzeba kilku dni suchej pogody powyżej pięciu stopni, a prognoza na następny tydzień takich dni nie obiecywała.

Wieczorem wszystko, co świeże, ekipa przykryła folią przypiętą do rusztowania. Przy dachu zostawili szczelinę, żeby ściana mogła oddychać, a woda z deszczu spływała po folii na zewnątrz.

Co, jeśli jesień się skończy

Jeśli tynk nie zdąży przed zimą, ocieplenie z siatką i klejem można zostawić do wiosny, pod warunkiem że jest dobrze przykryte z góry i nie stoi w wodzie. Gorzej, jeśli na zimę zostaje sam styropian bez warstwy zbrojącej. Promienie słoneczne, nawet zimą, z czasem niszczą jego powierzchnię, a ptaki potrafią wydziobać w nim dziury. Wiosną trzeba go wtedy przeszlifować przed dalszą pracą. Ekipa pod Skierniewicami liczyła, że zdąży położyć siatkę na wszystkich ścianach, a tynk zostawi na kwiecień, kiedy noce przestaną spadać poniżej zera.

O tym, co jeszcze trzeba zdążyć przed mrozami na budowie, pisałam przy okazji budowy przed zimą. Elewacja jest ostatnim etapem i najłatwiej przesunąć ją na wiosnę.

Reportaż napisała Elżbieta z Chełma. Geodetka z Chełma. Przez 35 lat pracowała w polu w każdą pogodę: przy scaleniach gruntów, potem we własnej pracowni. Od 1998 roku codziennie o siódmej zapisuje temperaturę, opad i wiatr.

Z innych wyjazdów

Wszystkie reportaże: jesień